Drugi rodział! A jak! Jak się ma wenę to się piszę!( Nie za dużo tych "ę"?)
- Emm…przepraszam, że wam przeszkadzam, ale Tsunade się denerwuje…
Sakura i Naruto gwałtownie od siebie odskoczyli, na parapecie otwartego wcześniej okna klęczał Kakashi Hatake. Tworzyli z nim w trójkę drużynę Kakashi’ego. Hatake przenosił wzrok z Sakury na Naruto i z powrotem.
- Możemy się pośpieszyć? O ile dobrze wiem, to „naprawdę” coś bardzo, ale to bardzo ważnego.
Blondyn i różowowłosa spojrzeli pytająco na Kakashi’ego.
- Nic wam nie powiem! Nie liczcie na to!
- Ale Kakashi sensei!- Wrzasnął Naruto.
Sakura chwyciła blondyna za rękaw.
- Uspokój się. Im wcześniej wyruszymy do Tsunade- sama tym wcześniej się dowiemy co tak ważnego- I tu przeniosła wzrok na Kakashi’ego- ma nam do powiedzenia.
Nie czekając na odpowiedź wyskoczyła z mieszkania. Nie słyszała, aby Hatake czy też Uzumaki za nią biegli. Odetchnęła, teraz mogła spokojnie pomyśleć o swoim pocałunku z blondynem. Przecież Hinata mnie zabije! Ale moment to on pocałował mnie, a nie ja jego. To i tak nie będzie jej obchodziło, będzie miała złamane serce tak czy siak. Chwyciła się za włosy, które przez te trzy i pół roku zdążyły odrosnąć. Teraz sięgały jej do ramion. Była najładniejszą kunoichi w wiosce, a nawet w kraju, po mimo tego wciąż się zmieniała i to oczywiście na lepsze. Była silniejsza od Tsunade, znacznie lepiej opanowała również techniki lecznicze. Stworzyła wiele trucizn, w razie gdyby ktoś zaatakował wioskę. Zginął by. Bowiem odtrutki do nich mogła przygotować tylko Sakura. A Akatsuki? Oni jedyni jeszcze pojawiali się w wiosce. Oczywiście ich celem był Kyuubi, który tkwił w ciele Naruto. Postanowiła sobie, że za wszelką cenę będzie chronić blondyna. Straciła już Sasuke, który te pamiętne trzy lata temu odszedł z wioski. Wtedy była słaba, a teraz? Najsilniejsza kunoichi. Może to i dziwne, ale dorównywała siłą Kakashi’emu. Były nawet plotki, że Akatsuki przybywają do wioski w celu porwania Sakury. Była dla nich groźnym przeciwnikiem. Dotarła już pod biuro. Weszła na górę i szła korytarzem rozglądając się dookoła. Przechodziła tędy bardzo często, ale za każdym razem musiała powtarzać te czynność. Pamiętała dokładnie, że na samym końcu są zdjęcia członków Akatsuki. Będąc tam przyglądała się szczególnie zdjęciu jednego z nich. Brat Sasuke, Itachi Uchiha. Wydawało jej się za każdym razem kiedy tam jest, jego zdjęcie do niej mówi. Wyciągała wtedy rękę i dotykała fotografii w miejscu gdzie była twarz Uchihy. Po jej ciele przechodziły wtedy miłe i delikatne dreszcze. Stanęła pod drzwiami, za którymi znajdował się gabinet piątej. Delikatnie zapukała.
- Wejść!
Nacisnęła klamkę i pchnęła drzwi. Jej oczom ukazała się gigantyczna sterta papierów. Obok pod ścianą leżało wiele pudeł oraz posłanie Ton Ton ,na którym wylegiwała się jego właścicielka. Piąta z przygryzioną wargą wpatrywała się w jeden z dokumentów, a obok niej z przerażoną miną stała Shizune.
- Wzywałaś Tsunade- sama.
Hokage podniosła wzrok, ale mina wciąż świadczyła, że coś złego się stało.
- Sakura. Cieszę się, że Kakashi’ego i Naruto jeszcze nie ma. Dostaniesz misję.-Zamknęła oczy.- Ta misja jest trudna i tylko ty możesz ją wykonać, bo jedynie tobie jednej ufam.
- Jaka to misja sensei?
- Na początek poinformuje cię o tym, że Akatsuki chcą cię mieć w swoich szeregach. Dostaliśmy taką wiadomość od kilku członków ANBU, którzy w drodze powrotnej z misji spotkali Itachi’ego Uchihę.
„Itachi Uchiha?! Czego on ode mnie chcę?” Na delikatnej twarzy Sakury pojawiła się delikatna zmarszczka.
- Pierwsze zadanie będzie najtrudniejsze.- Piąta wstała. Podeszła do Sakury, nachyliła się nad nią i wyszeptała.- Będziesz musiała zabić kilku shinobi.
Źrenice Sakury gwałtownie się zwęziły, jej serce zaczęło szybciej bić, a ona sama ledwo co mogła oddychać.
- C….Co?
- Twoją misją będzie wstąpienie w szeregi Akatsuki i informowanie nas w sprawie ich planów dotyczących Naruto. Odkąd Jirdaiya nie żyje, nie dowiadujemy się żadnych nowych rzeczy na temat Akatsuki. Potrzebujemy kogoś w środku, aby na bieżąco informował nas o postanowieniach organizacji „Brzask”. Ty jedyna się do tego nadajesz, ale żeby zyskać ich zaufanie musisz się zmienić. Dlatego rozkazuje ci zabić kilku shinobi. Wieczorem uciekniesz z wioski, ale tak aby któryś ze strażników cię zauważył. Nie martw się Akatsuki, przez cały czas cię obserwują, nie przeoczą tego zabójstwa z twojej strony.- Hokage na chwilę przerwała.- Dlaczego każe ci to zrobić tak, aby któryś ze strażników zauważył? Nie mogą być świadomi tego co się święci. Tylko ja, Shizune i starszyzna wiemy. Pamiętaj, gdy będziesz stać naprzeciw jednego ze strażników uśmiechaj się. Nie możesz płakać, musisz zadać cios bez wahania. Pamiętaj Sakura. Zrozumiałaś?
Haruno wciąż stała osłupiała. Nogi same zaczęły się pod nią uginać. Shizune w samą porę podsunęła jej krzesło Tsunade. Sakura spojrzała najpierw w twarz blondynce, później ciemnowłosej. Ich twarze nie przedstawiały nic. Były puste, bez uczucia. Zielonooka spuściła wzrok.
- Rozumiem Tsunade- sama. Mogę iść się przygotować? Po za tym chyba nie chcesz, aby Naruto i Kakashi widzieli mnie w takim stanie.
- Idź. Przez okno, są w budynku.
Kunoichi podeszła do okna, ostatni raz spojrzała na twarz swojej mistrzyni i wyskoczyła na zatłoczoną ulicę Konohy.
She loves them, and they?
They are putting her to the test.
He will give up.
What is he supposed to do?
But...
Through this attempt she will be left bad forever...
I jak? Mam nadzieję, że ok. Zresztą...Nie będę wam tu truła, piszcie w komciach!;*